Saturday, 22 October 2011

spojrzenie na Stambuł

Pierwsza część relacji z wrześniowej podróży. Trasa tripa prezetuje się tak:  Warszawa - Burgas - Istanbul - Ordu - Batumi - Mestia - Tbilisi - Kijow -Kraków. Podchodzi to prawie pod okrążenie morza Czarnego. Prawie, bo nie uwzględniliśmy w naszych planach Rumunii.

Do Bułgarii dolecieliśmy porannym samolotem z Warszawy 17.09.2011 Tuż po wyjściu z lotniska  ucieszył nas ten widok:

Wprawdzie nie był to maczek ze zjezdzalnia i internetem, ale byly czizy i cola. 
Dolecieliśmy około 9tej, więc spokojnie mogliśmy myśleć o dotarciu di Stambułu. Jest to dystans 400 km, więc na luźno. Złapaliśmy parę lokalnych stopów, z lokalną muzyką i lokalnymi buźkami. Na granicy bułgarsko-tureckiej spotkaliśmy Turka, który ożenił sie z Polką i właśnie wracał furą do Istanbulu, gdzie mieszkają na stale. Po załatwieniu paru podejrzanych interesów podwiózł nas aż do centrum miasta, gdzie mieliśmy guesthouse. 
Pierwsze wrażnie było raczej kiepskie, zwłaszcza jeżeli chodzi o kulturę jazdy. Turcy trąbią ciągle, na wszystko i na wszystkich i raczej bez większego powodu. Zdążyliśmy się po jakims czasie do tego przyzwyczaić, ale hałas był niemiłosierny. W Stambule spędziliśmy 3 dni. Pospacerowaliśmy po mieście, trochę pozwiedzaliśmy, pograliśmy w backgammona i popaliliśmy trochę fajki. 

Na zdjęciach starałem się uchwycić paradoksalnie spokojny klimat tego wielkiego (11 mln!) miasta. 






























































































































No comments:

Post a Comment

Mój blog bierze udział w konkursie Fotoblog 2011 roku