Tuesday, 25 October 2011

Batumi, Gruzja























Batumi jest położone nad Morzem Czarnym. Jest to trzecie co do wielkości miasto w Gruzji. Z początku ujrzeliśmy miasto w przebudowie, rozkopane ulice, niewykończone budynki. Gdy weszliśmy do centrum miasto okazało sie zadbane, pełne ciekawych zaułków i ładnych kamienic. Mieszkaliśmy w szkole podstawowej, która poza rokiem szkolnym służy za guesthouse. Przyjechaliśmy późnym wieczorem, więc zdążyliśmy tylko obejść okolicę i zaprzyjaźnić się z grupą Niemców mieszkających u nas w domu. 
W tych dniach w Batumi trwał BIAFF, międzynarodowy festiwal filmowy, największa tego typu impreza w Gruzji. Zjechało sie sporo polskich filmowców, głównie ze szkoły Wajdy, ale był też Krauze i Drygas, który wygrał ostatecznie główną nagrodę festiwalu. Zdążyliśmy na ostatnie 3 dni pokazów, obejrzeliśmy parę interesujących filmów, pozwiedzaliśmy miasto. Po pokazie filmów ze szkoły Wajdy spotkaliśmy znajomych z Warszawy, z którymi trafiliśmy do gruzińskiej knajpy, gdzie zamiast naszych 50tek, polewali kieliszki o pojemności 125ml;) Gruzini darzą Polaków wielką przyjaźnią, której wielokrotnie doświadczyłem. Kiedy  dowiadują się, że jestem z Polski, od razu się z nimi serdecznie ściskam i jestem zapraszany na miejscową czaczę.

Z Batumi mieliśmy łapać prom przez Morze Czarne do Odessy, ale gdy poszedłem do biura przewoźnika okazało się, że nie wiadomo kiedy odpływa następny prom. Może za parę dni, może za kilkanaście - usłyszałem. Okazało sie też, że cena jest znacznie wyższa, niż podana na stronie internetowej. Postanowiliśmy kupić możliwie jak najtańszy bilet lotniczy z Tbilisi, co szczęśliwie okazało sie nie aż takie drogie, jak nam sie wydawało. Wobec tego wyjeżdżaliśmy z Gruzji dopiero 2.10. Mieliśmy tydzień na to, żeby wyruszyć w góy, oddalone od Batumi o 300km. O tym już w jednym z następnych "odcinków".






















No comments:

Post a Comment

Mój blog bierze udział w konkursie Fotoblog 2011 roku